Minęło pół roku od czasu tragedii, która wstrząsnęła Polską. Od 6 miesięcy rdzewieje wrak Tu-154, pocięty, ze śladami uszkodzeń dokonanych przez rosyjskie służby. Przewieziony na płytę smoleńskiego lotniska i porzucony jak zwyczajny złom a nie materiał dowodowy w bardzo istotnym śledztwie. Skandal! Potwarz dla członków rodzin ofiar katastrofy i całej Polski. Namacalny dowód „dobrej woli” i przyjaźni polsko-rosyjskiej tak cenionej przez premiera Tuska i jego otoczenie. Tym dotkliwszy, że jeszcze 10 kwietnia powołano rosyjską speckomisję z Władimirem Putinem na czele, co Tusk w swojej naiwności uznał, za dowód szczerej woli Rosjan szybkiego i bezstronnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
16 kwietnia, prokurator Andrzej Seremet stwierdził, że strona rosyjska jest odpowiedzialna za zabezpieczenie terenu katastrofy. I pewnie żylibyśmy w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku, gdyby nie Polacy odwiedzający Smoleńsk i Katyń. To oni znajdowali nadal ludzkie szczątki i pozostałości wraku Tupolewa.
Niespełna dwa tygodnie po tragedii, 23 kwietnia, Paweł Graś, rzecznik rządu informował, że wszystko co dotyczy prac nad śledztwem i działań rządu, objęte jest osobistym nadzorem Donalda Tuska. Tymczasem konsekwencję braku właściwych działań w pierwszych godzinach po katastrofie widzimy obecnie. To efekt nie wystąpienia do Rosji o przejęcie śledztwa a także braku woli i determinacji ze strony rządu Tuska, aby być dla Rosji w tej sprawie partnerem a nie lokajem. Od pół roku jesteśmy petentem w sprawie, której szybkie wyjaśnienie powinno być dla polskiego rządu ambicją i czymś oczywistym. Skoro tak nie jest, należy podejrzewać, że są to działania celowe mające zapobiec wyjaśnieniu sprawy zgodnie z faktami. Wina leży po stronie rządu Donalda Tuska i nadzorowanych przez niego instytucji, które na taki rozwój wypadków dały pełną zgodę. Milcząca aprobata wszystkich działań podjętych w tej sprawie przez stronę rosyjską powinna być traktowana jako współudział w mataczeniu i utrudnianie wyjaśnienia prawdy.
Porzucony na płycie smoleńskiego lotniska wrak samolotu, nadal niszczony i rozkradany jest tu najlepszym dowodem. Proszę mi pokazać poważne, ceniące się i silne państwo, które pozwala na to, aby w przypadku takiej tragedii podczas, której ginie para prezydencka i czołowi politycy, wrak samolotu rdzewiał w obcym kraju. To dla milionów zażenowanych Polaków policzek i upokorzenie. Wstyd za własny rząd, który jest tak słaby, że nawet nie jest w stanie wymusić ogrodzenia terenu, przykrycia wraku nawet prowizorycznym dachem. To hańba. To dowód, że jesteśmy beznadziejnie słabym państwem rządzonym przez beznadziejnie słaby rząd, bananową republiką ,z którą nikt po prostu się nie liczy. A przecież nawet laik wie, że wrak samolotu to oczywisty dowód w sprawie. Że jego zabezpieczenie i zbadanie powinno być jedną z pierwszych czynności po katastrofie. To, że tego do dziś nie zrobiono po prostu Polskę kompromituje i wielu dyplomatów UE, których spotykam w Brukseli, nie może w to po prostu uwierzyć.
Bezskuteczne okazały się też zabiegi stowarzyszenia „Katyń 2010”, które 23 czerwca chciało, aby Polsce został przekazany wrak samolotu prezydenckiego, do którego każdy ma dostęp. Sprawa prezydenckiego Tupolewa od początku jest jednak prowadzona w sposób urągający nie tylko profesjonalizmowi, ale również łamiący ogólnie przyjęte procedury – czyli inaczej mówiąc prawo.
Jednocześnie karmi się opinię publiczną informacjami, że zarówno rząd RP jak i strona rosyjska uważają, że śledztwo prowadzone jest zgodnie z obowiązującymi regułami. Tymczasem 21 września Rosjanie przekazali polskim ekspertom 3900 stron dokumentów dotyczących prowadzonego postępowania. Jednak pułkownik Edmund Klich stwierdził, że to nie wszystkie dokumenty, o jakie prosiła strona polska, bo nie ma między innymi tych najważniejszych, dotyczących infrastruktury technicznej lotniska w Smoleńsku. Z informacji, jakie przekazał pułkownik Klich wynika, że strona polska nie otrzyma z Rosji już więcej dokumentów dotyczących śledztwa. A gdzie parametry lotu, czarne skrzynki, stenogramy z rozmów kontrolerów lotu?
Zamiast tego wciąż słyszymy zapewnienia płynące ze strony Donalda Tuska, że ma on pełne zaufanie do rosyjskich śledczych. Dlaczego tak zachowuje się polski premier? Dlaczego jest ślepy na ewidentne dowody braku jakichkolwiek postępów w śledztwie? Dlaczego nie reaguje na to co dostrzegają już niemal wszyscy, a co najtrafniej ujął Frankfurter Allgemeine Zeitung, który w artykule opublikowanym 25 września pisze, że możliwość ujawnienia współodpowiedzialności za katastrofę rosyjskich służb, wyjaśniałoby opieszałość Rosjan w śledztwie, pomimo, że na początku demonstrowano otwartość i gotowość do współpracy.
Kulawe śledztwo, w aurze hańby, trwa nadal. 29 września do Smoleńska wyruszyła grupa polskich archeologów, którzy mają dokonać oględzin miejsca katastrofy. Miejsca, które dzisiaj wygląda zupełnie inaczej niż w pierwszych dniach po wypadku. Rodzi się pytanie dlaczego dopiero pół roku po tragedii ich wyjazd może być możliwy. Czy tak współpracują podobno życzliwe sobie kraje? Zamiast szukać odpowiedzi na te pytania przypomnę jeszce raz wypowiedź rzecznika rządu z 23 kwietnia 2010 r: „Wszystko co dotyczy prac nad śledztwem i działań rządu objęte jest osobistym nadzorem Donalda Tuska.
Tomasz Poręba
Eurodeputowany PiS
- Przypomnijmy o rtm. Witoldzie Pileckim - konkurs historyczny
- Ważne słowa Kaczyńskiego: pomóżmy gospodarce
- Sprawa Papały: Pojedynek kłamców
- Kupujcie lampy naftowe i piecyki – kozy
- Ewa Stankiewicz odpowiada Niesiołowskiemu
- NASZ WYWIAD. Sławomir Cenckiewicz o przywróceniu napisu 'im. Lenina': "Chichot historii, groźny dla naszej pamięci i tożsamości"
- POSEŁ PIOTR BABINETZ
- POSEŁ STANISŁAW PIOTROWICZ
- SENATOR ANDRZEJ ANTONI MATUSIEWICZ
pn.-czw w godz. 10.00-17.00,
pt. w godz. 10.00-14.00
Bezpłatne porady prawne w każdy wtorek w godz. 12.00-17.00
tel./faks: +48 13 4634 334
|
Informacje na Twój mail |
|
|
|
|
|
Subskrybcja Wypisz |
|




